Po krótkiej chorobie, 10 lutego o godzinie 15:40 zmarł

Jim Smith VK9NS

Jim pozostawił żonę Kirsti (VK9NL)
oraz czwórkę dzieci: Bruce (G3HSR), Stuart, Sheena i Fraser
(wszyscy mieszkają w Wielkiej Brytanii)

Wkład Jima w rozwój i popularyzację światowego krótkofalarstwa,
DXingu i IOTA jest ogromny. Będzie nam Jima brakować.

Kondolencje można przesyłać na adres e-mail Kirsti (VK9NL):

Oto co napisali na wieść o śmierci Jima VK9NS niektórzy polscy krótkofalowcy


SP2B: Moje pierwsze QSO z Jimem było dość ciekawe. Dla mnie. Zrobiłem Go 12.09.1975 jako P29JS, a trzy dni później kraj został skreślony.

 
SP2DX: To wielka strata dla krótkofalarstwa na świecie. Ja najbardziej pamiętam dzień, gdy na moje słabiutkie CQ na 17 m CW odpowiedział mi VK9NS! Miałem z Nim wiele QSO, nigdy Go nie spotkałem osobiście.
 
SP5WA: Z szacunkiem patrzę na znak VK9NS w swoim logu. Nieco informacji o sobie Jim zamieścił w QRZ.com/ VK9NS. Jego logi są zamieszczone również na LoTW.
 
SP6GVU:  Moje spotkanie z Jimem VK9NS pozostanie mi na długo w pamięci. Spotkaliśmy się na zjeździe RSGB w 1986 roku. Jim dużo wypytywał mnie na temat polskiego krótkofalarstwa. Wspomniał o swoich koneksjach w czasie WW II z polskimi pilotami. Wraz z Krisem G8AUU przy kufelku piwa Jim opowiadał o swojej pracy na N.F. Na pytanie, czy kiedyś przyjedzie do Polski Jim odpowiedzial, że w swoich planach uwzględni przyjazd do SP. Zawsze uśmiechnięty, przyjazny i bardzo skromny. Z każdym, kogo spotkał podczas zjazdu RSGB, zamienił kilka słów i po przyjacielsku uścisnął dlłoń i poklepał po ramieniu.
 
SP9PT: Jima VK9NS uważam za jednego z najlepszych krótkofalowców świata. Po kilku wizytach u niego w domu (zaprosił nas On i Kirsti VK9NL, gdy wspólnie z Jurkiem SP9EVP byliśmy w 2001r.na VK9N) - także za wspaniałego, wyjątkowo życzliwego człowieka. Bardzo sznował Polaków (podczas wojny był w Anglii, pracował bodajże  w obsłudze polskiego dywizjonu 303). Dużo opowiadał o ludziach związanych z Polską. Jego pożegnanie z nami na norfolskim lotnisku było tak serdeczne, że nawet trochę mi nie pasowało do angielskiego temperamentu. Dzięki jego wyprawom DX-owym wielu z nas starszych stażem miało okazje zaliczyć bardzo atrakcyjne kraje z Pacyfiku. Wielka to strata dla nas DX-manów
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Więcej w tej kategorii:

Członkowie SP DX Clubu (losowe zdjęcia z galerii):

Początek strony